Akcja filmu rozgrywa się w burzliwych czasach dynastii Joseon w czasie wojny koreańsko-japońskiej w latach 1592-1598 oraz krótko po niej. Opowiada historię dwójki przyjaciół z dzieciństwa, którzy stali się wrogami: Cheon Yeonga (Gang Dong Won), niewolnika o niezwykłych umiejętnościach walki, oraz Jong Ryeo (Park Jeong Min), pana Cheon Yenga i potomka najbardziej wpływowej rodziny wojskowej dynastii Joseon.
Arystokrata traktował niewolnika jak równego sobie. Kiedy Jong Ryeo miał trudność ze zdaniem egzaminu, w jego miejsce przystąpił Cheon Yeong. W zamian dostał obietnicę uwolnienia go ze stanu niewolnika. Kiedy stało się jasne, że została ona niedotrzymana, Cheon Yeong ucieka i staje się jednym z przywódców chłopskiej gromady, walczącej z Japończykami. Wierzyli oni, że w zamian za zasługi wojenne, zastaną sowicie wynagrodzeni.
"Uprising" to brutalny film, czego zresztą można się było spodziewać po samym jego tytule. Ciągłe walki sprawiły jednak, że ciężko mi się go oglądąło.
Cieszyło mnie jednak, że wyłapałam jeden z motywów wojny koreańsko-japońskiej. Otoż przeczytałam w jednej z książek historycznych, że Japończycy obcinali zabitym Koreańczykom nosy, by później przetrasportować je do Japonii i dostać za nie nagrodę. Obcinali nosy bowiem ofiar było zbyt wiele, żeby przewozić obcięte głowy.
Prawdę mówiąc trochę się nudziłam przy tym filmie oraz odczuwałam zdegustowanie wszechobecną przemocą.
Gdyby nie świetny Gang Dong Won, nie dokończyłabym tej produkcji.
Ocena: 1/5
Ciekawa recenzja. Szkoda, że film okazał się rozczarowaniem, ale dobrze wiedzieć, czego się spodziewać przed seansem.
OdpowiedzUsuńSkoro się nudziłaś to ja raczej nie skuszę się na ten film.
OdpowiedzUsuńPrzemoc, walki, wulgaryzmy - te elementy powodują, że odpuszczam wiele filmów.
OdpowiedzUsuńRaczej nie dla mnie. I te ucinane nosy... brrr
OdpowiedzUsuńTo ja sobie daruję, ale sam motyw przyjaźni rozdzielonej na dwóch stronach barykady jest ciekawy.
OdpowiedzUsuńCiekawy temat i tło historyczne, ale niestety wykonanie kompletnie mnie nie porwało. Nadmiar brutalnych scen bardziej męczył niż budował przekaz, przez co seans był dla mnie nużący i momentami wręcz niesmaczny.
OdpowiedzUsuńnie znam tego filmu i o ja bardzo nisko go oceniłaś co raczej zniechęca do obejrzenia go :-O. cieplutko pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMyślę sobie, że go raczej nie obejrzę, nie lubię, kiedy co drugie słowo to wulgaryzm.
OdpowiedzUsuńNa razie mam ochotę na coś innego. :)
OdpowiedzUsuńDawno nie widziałam tak niskiej oceny! Sama z pewnością nie sięgnę po ten tytuł. To również nie jest mój klimat ani gust.
OdpowiedzUsuńFilm z wulgaryzmami to raczej film nie dla mnie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJeszcze się nad nim zastanowię. Póki co oglądam The judge return z Ji Sungiem, który jak zwykle jest świetny. Park Hee soon też robi na mnie wrażenie. Obaj są fantastyczni. Poza tym oglądam inną jap dramę medyczną 18 specjalizacja. Bardzo fajny serial.
OdpowiedzUsuńWidzę, że to bardziej brutalna książka niż oparty na faktach "Kat Hitlera", który ostatnio przeczytałam 😀
OdpowiedzUsuńCiekawa i szczera recenzja, widać, że film zrobił na Tobie raczej ciężkie wrażenie. Przypuszczam, że ze mną byłoby podobnie :) Brutalność i nadmiar przemocy potrafią mnie skutecznie zniechęcić, więc rozumiem niską ocenę :)
OdpowiedzUsuńUuu, szkoda, że film okazał się porażką.
OdpowiedzUsuńRzadko zdarza ci sie wystawić tak niską ocenę
OdpowiedzUsuńTeż mnie czasem rani przemoc w filmach. Na przykład serialu "Wikingowie" nie potrafiłem obejrzeć, bo tam chodziło tylko o zabijanie.
OdpowiedzUsuńRaczej nie dla mnie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mroźną niedzielą
Jak dla mnie chyba zbyt brutalny ;)
OdpowiedzUsuńMam ogromny problem z oglądaniem przemocy na ekranie. Chyba nie dałabym rady obejrzeć tego filmu.
OdpowiedzUsuńDobrego lutego!
Ciekawa fabuła i rzetelna recenzja
OdpowiedzUsuńJak brutalny to ja odpuszczam, nie lubię bardzo brutalnych filmów.
OdpowiedzUsuńZbyt drastyczny, jak dla mnie... ostatnio unikam takich batalistycznych obrazów.
OdpowiedzUsuńOsadzenie fabuły w odległej przeszłości to dla mnie plus. Nie lubię jednak filmów pełnych przemocy i drastycznych scen. Nie obejrzę.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, że najpierw porządnie osadzasz fabułę w kontekście historycznym i relacji między bohaterami. Dzięki temu nawet ktoś, kto filmu nie widział, dokładnie wie, z czym ma do czynienia. Motyw zdradzonej obietnicy i przejścia z przyjaźni w otwartą wrogość brzmi mocno, ale właśnie na tle Twojej dalszej opinii widać, że sam potencjał fabularny to za mało, jeśli realizacja męczy.
OdpowiedzUsuńA ten fragment o obcinaniu nosów :o Brak słów... Nie wyobrażam sobie tego. Chociaż jednocześnie dobrze wybrzmiewa to, że ta wiedza nie „uratowała” seansu, a wręcz pogłębiła poczucie dyskomfortu.
Pozdrawiam Cię i życzę Ci miłego, udanego nowego tygodnia!
Angelika