Zaleca się kolejnego kota to japoński bestseller. Jego głównym wątkiem jest nietypowa poradnia psychologiczna Kokoro, w której w ramach terapii zapisuje się koty. Ekscentryczny lekarz uważa, że ten czworonóg jest lekiem dobrym na wszystko. A pacjenci zmagają się z najróżniejszymi problemami.
Dwudziestoletnia Moe przeżywa trudny czas niepokojąc się, że je chłopak chce z nią zerwać. Tatsua, który niedawno owdowiał, zamyka się w sobie, co martwi jego córkę, obawiającą się, że zmieni się on w hikikomori. Studentka Reona jest zazdrosna o swojego brata, który jest faworyzowany przez ich matkę. Tomoya jest pracownikiem schroniska, a również posiadaczem chorego kota.
"Zaleca się kolejnego kota" to chwytająca za serce książka. Losy każdej z postaci są unikalne i zajmujące. Szczególnie poruszyła mnie historia Tomoyi oraz jego pupila, Nike, który budził się jedynie, gdy jego opiekun był w pracy, a gdy ten wracał do domu, zapadał w stan podobny do śpiączki. To nie mogło trwać wiecznie - Tomoya musiał pogodzić się z faktem, że w niedalekim okresie czasu jego kot odejdzie. Smutno mi się zrobiło na myśl, że sama pewnego dnia będę musiała poradzić sobie z odejściem mojej kotki. Dodatkowo zainteresował mnie wątek schroniska, w którym pracował bohater. Intrygowały mnie szczegóły działalności ośrodka, a zwłaszcza system adopcji jego mieszkańców. Brzmiało to wszystko bardzo profesjonalnie. Zupełnie inaczej niż w niektórych polskich schroniskach.
Sama jestem ogromną fanką kotów, więc mogę potwierdzić ich leczniczy wpływ. Poza tym azjatyckie comfort books nie mają sobie równych. Dlatego polecam powieść każdemu, nie tylko miłośnikom tych stworzeń.
Ocena: 4/5

Piękna książka, czytałam ją i zamierzam też przeczytać kolejną część. Potwierdzam to, że koty mają leczniczy wpływ 😊
OdpowiedzUsuńBrzmi jak idealna lektura dla każdego kociarza. Bardzo przekonuje mnie to, co napisałaś o leczniczym wpływie kotów i azjatyckich comfort books, więc chętnie dopiszę ten tytuł do swojej listy. Piękna i poruszająca recenzja.
OdpowiedzUsuńAzjatyckie comfort books są naprawdę świetne.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce i mam ją na uwadze, myślę, że mi się spodoba :)
OdpowiedzUsuńTen kot na okładce i Twoja recenzja mnie zachęcają :)
OdpowiedzUsuńMignęła mi w Empiku ta książka i już sam tytuł zachęca bardzo:-)
OdpowiedzUsuńZamierzam ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuńCiekawa książka i ten kotek na okładce
OdpowiedzUsuńI to jest książka dla mnie! Przeczytam z przyjemnością:-)
OdpowiedzUsuńJestem ogromną miłośniczką kotów, więc ta propozycja byłaby dobra i dla mnie 😊. Życzę dobrej niedzieli😊
OdpowiedzUsuńCzytałem chyba rok temu.
OdpowiedzUsuńPierwsze 3 opowiadania bardzo mi się podobały.
Potem sytuacje wydawały mi się jakieś obce.
Czeka na przeczytanie. Ale najpierw chcę zacząć od pierwszego tomu "Zaleca się kota" :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię jako fanka kotów. :) A kocie stopy pachną najpiękniej na świecie. :)
OdpowiedzUsuńO nie nie, mój Gałgan mi w zupełności wystarcza.😄😆
OdpowiedzUsuńThis fits squarely into the modern “comfort fiction” wave in Japanese literature, where emotional recovery is treated as a process rather than a sudden fix, and animals are used as a quiet mirror for human grief. The way each storyline circles loneliness and attachment, especially the terminal illness angle with the cat, gives it weight beyond its gentle premise, even if the clinic setup leans a bit symbolic rather than realistic.
OdpowiedzUsuńLubię azjatyckie comfort booki. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za recenzję.
OdpowiedzUsuńCzytałam pierwszą część. Koty okazały się doskonałymi terapeutami. Już sama ich obecność skłaniała do refleksji i zmian.
Zrobię małą przerwę i pożyczę część drugą, bo mamy ją w bibliotece.
Pozdrawiam Cię serdecznie
O piękna książka! Chętnie poznam. A mam możliwość bo jest akurat na platformie audiobookowej z której korzystam, to chętnie poznam tą historię.
OdpowiedzUsuńGorące uściski i udanego tygodnia 😘
Zapowiada się bardzo fajnie :)
OdpowiedzUsuńChyba wszystkie zwierzęta tak leczniczo działają ♥ Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Kolejna ciekawa recenzja
OdpowiedzUsuńMam całą tę serię w swoich czytelniczych planach :)
OdpowiedzUsuńMam sześć takich ogonków ;) Akurat ostatnio byłam chora, to prawie cała ferajna się na mnie wylegiwała ;) Książkę mam w planach oczywiście :D
OdpowiedzUsuńMam tę i inne książki autorki na liście do przeczytania, ale jeszcze nie miałam okazji ;)
OdpowiedzUsuńMam na liście :)
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie recenzją i chętnie przeczytam książkę:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Witaj majówkowo
OdpowiedzUsuńKolejna ciekawa recenzja. Dziękuję za polecajkę
A TVP wybrała nie ten mecz co trzeba do transmisji...
Pozdrawiam życząc chwili odpoczynku
Ach! Kocham koty z całą pewnością mogę potwierdzić że mają leczniczy wpływ. Już od wielu wielu lat leczę się ich miłością ❤️ książka zapowiada się naprawdę świetnie. Chętnie skuszę się na taką bardzo udaną lekturę b🥰
OdpowiedzUsuńCzytałam! Chociaż wolę serię "Zanim wystygnie kawa". Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńO tym, że koty mają leczniczy wpływ, słyszałam już dawno.
OdpowiedzUsuńInteresujące są te historie o kotach.
Pozdrawiam serdecznie :)
Aż mam ochotę przygarnąć kolejnego kota ;)
OdpowiedzUsuńObie książki z serii są przede mną. Ale mam już zapisane na pulpicie na platformie audiobookowej z której korzystam. I już się nie mogę doczekać.
OdpowiedzUsuńUdanego maja 😘
Jaki sympatyczny opis książki (czytałam z uśmiechem na twarzy), podejrzewam, że sama powieść też jest właśnie taka.
OdpowiedzUsuńWielbiciele kotów są mi zawsze bliscy, więc cieszę się, że i Ty do nich należysz. A książkowego lekarza już lubię :) Nie wiem, co prawda, czy kot jest faktycznie dobry na wszystko (na wydrenowanie portfela na pewno, haha), ale kręcą się tu moje koty, więc zrobię dobrą minę i zgodzę się z tym stwierdzeniem ;)
Haha, no tak, w obecności kotów trzeba być uważnym. Moja Miałpka na przykład potrafi mnie z pazura potraktować, gdy np. leży obok mnie a nie chcę ją miziać :)
UsuńO tak, moje dwa głuptasy pobiły się dzisiaj rano, a ja dostałam rykoszetem (to znaczy pazurem), aż polała się krew, bo pech chciał, że kocia walka miała miejsce blisko moich nóg. Nie zna życia ten, kto nigdy nie zaznał kociego pazura! (u mnie te walki zawsze nakręca kotka, bo – jak na humorzastą babę przystało – ma swoje muchy w nosie i za całe zło na świecie wyładowuje się na kocurze)
Usuń