czwartek, 3 września 2026

Recenzja Wojna makowa. Tom 2. Republika smoka - Rebecca F. Kuang

 

Pierwszy tom zakończył się w momencie, kiedy Rin za sprawą magii w akcie odwetu spaliła cały naród najedźców. Poprzysięgła również zemstę na cesarzowej Su Daji, która zdradziłą bliską dziewczynie osobę, w rezutacie czego ta poniosła śmierć.
Główna bohaterka pałą rządzą mordu, ale to nie koniec jej dylematów. Zostaje wplątana w sam środek dworskich intryg i meandrów polityki. Pojawiają się ludzie, którzy chcą ją wykorzystać jako siłę bojową. Rin musi podjać trudne decyzje: komu służyć? Kto jest tym dobrym, a kto złym?
Dziewczyna znajduje nieoczekiwanych sojuszników, jednak sprzymierzeńcy stają się wrogami. 

Tom drugi jest nawet lepszy od pierwszego. Co prawda akcja rozkręca się dość powoli, jednakże kiedy już nabiera tempa, nie spośób oderwać się od lektury.
Rebecca F. Kuang nie oszczędza wykreowanych przez siebie bohaterów, zabijając ich w dramatycznych okolicznościach. Każda kolejna śmierć wywoływała u mnie smutek.
Nie odczuwałam tego, że książka liczy prawie 800 stron bowiem powieść trzymała w napięciu do samego końca. Wszystko było przemyślane i dopracowane w najmniejszych szczegółach; nic nie brało się znikąd. W trakcie czytania nie sposób było się nudzić.
Podobały mi sie zwroty akcji oraz dialogi, niejednokrotnie wulgarne, co pasowało do żołnierskiego klimatu historii. Ponadto relacje zbudowane między Rin a dwoma najważniejszymi mężczyznami w jej życiu - Kitajem oraz Nezhą - były szalenie interesujące. Ich więzi przyjaźni, a może nawet głębszego uczucia, były godne pozazdroszczenia.
Zakończenie mnie zaskoczyło, ale przypadło mi do gustu, sprawiając, że nie będę zwlekać przy sięgnięciu po trzeci i ostatni tom Wojen makowych.
Polecam każdemu lubiącemu niebanalne hisotrie.
Ocena: 5/5

1 komentarz: