W słoneczny, kwietniowy dzień w 1912 roku, na angielskim wybrzeżu arystokratyczna rodzina wraz z 17-letnią Rose (Kate Winslet) wchodzi na pokład Titanica, udając się w podróż do Stanów Zjednoczonych.
Pół godziny później grający w pokera w tanim, portowym barze 23-letni Jack Dawson (Leonardo DiCaprio) wygrywa szczęśliwym trafem bilet III klasy na rejs Titanikiem. W ostatniej chwili przed wypłynięciem statku wbiega na jego pokład. Tak zaczyna się wielka historia miłosna, która ma odmienić życie pięknej, bogatej, lecz nieszczęśliwej Rose oraz biednego, nie mającego nic prócz talentu malarskiego, Jacka.
"Titanic" to klasyk. Dzieło Jamesa Camerona z 1997 roku zdobyło aż jedenaście Oskarów, stając się jendym z rekordzistów. Któż nie widział tego filmu? Mimo że oglądałam go kilka razy wciąż nieustannie mnie wzrusza i uwielbiam do niego wracać.
Na sukces produckji złożyło się wiele czynników. Mamy tutaj głównych bohaterów, między którymi wyczuwalna była chemia, a także niebanalna historia miłosna. To, że tragedia Titanica wydarzyła się naprawdę, dodało opowieści tragizmu, sprawiając, że trudno przejść wobec niej obojętnie.
Dodatkowym smaczkiem jest muzyka, budująca niesamowity klimat.
Zakończenie niezmiennie mnie wzrusza. Co prawda do niedawna żyłam w przeświadczeniu, że drzwi na których leżała Rose mogłyby pomieścić wielodzietną rodzinę, ale ostatnio zorientowałam się, że gdy Jack próbował również na nie wejść, przechyliły się one, zrzucając go.
Gorąco polecam ten film każdemu lubiącemu dobre kino.
Ocena: 5/5
Na poprawę humoru zapodaję śmieszny filmik z kotem w roli głównej :)
Piękny, choć smutny film.
OdpowiedzUsuń❤️ Świetnie oddałaś jego klimat i rzeczywiście trudno nie wzruszyć się przy finale. A scena z „drzwiami” chyba już na zawsze pozostanie przedmiotem dyskusji widzów. 😉 No i zdecydowanie zgadzam się, że muzyka jest jednym z największych atutów filmu. 5/5 jak najbardziej zasłużone! A kot na poprawę humoru po takim zakończeniu to świetny pomysł. 😄
OdpowiedzUsuńTeż oczywiście widziałam ten film i doceniam jego kunszt, choć oczywiście wcale nie miałabym nic przeciwko gdyby zakończył się pozytywnie dla obojga głównych bohaterów ;))
OdpowiedzUsuńA wstawka z kotem cudowna! Znam te filmiki, uwielbiam je :D
NIe moje klimaty
OdpowiedzUsuńPodpisuję się pod Twoją recenzją dwoma rękami. Dla mnie „Titanic” to również absolutny klasyk i film, do którego wracam z ogromnym sentymentem. Za każdym razem wzruszam się dokładnie tak samo i nie potrafię powstrzymać łez, zwłaszcza w finale. James Cameron stworzył dzieło ponadczasowe, gdzie emocje, genialna muzyka i ta niesamowita chemia między bohaterami tworzą całość, obok której po prostu nie da się przejść obojętnie. A koci akcent na koniec idealnie osłodził ten nostalgiczny nastroj.
OdpowiedzUsuńOh very good post
OdpowiedzUsuńThat one is a good film
Kiedyś "zrobiłam Tytanika" na Śnieznych Kotłach na barierce. :D :D :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten film! Mogę oglądać bez końca :)
OdpowiedzUsuńTego filmu nie lubię. Byłam na Titanicu w kinie kiedyś i śmiertelnie się nudziłam. Podoba mi się tylko piosenka Celine Dion.
OdpowiedzUsuńTo już klasyk, wprawdzie Di Caprio był wtedy dzieciakiem, ale historia cudna!
OdpowiedzUsuńInaczej odbierałam go gdy byłam młodsza, inaczej teraz i to też zaleta tego filmu!
Ta wersja z kotem zawsze mnie rozwala. Z tego co wiem to "Titanic" idzie w najbliższy poniedziałek, więc pewnie go sobie obejrzę, bo też go lubię. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMnie też mocno wzrusza ten film. To już klasyk w naszej popkulturze.
OdpowiedzUsuńObejrzałam do połowy i jakoś nie poczułam mięty!
OdpowiedzUsuńTo piękny film :)
OdpowiedzUsuńOglądałam lata temu... :)
OdpowiedzUsuńJa już niestety nie mogę na ten film patrzeć, chyba przedawkowałam :p
OdpowiedzUsuńMój ulubiony film! Cieszę się że pojawiła się jego recenzja. Jest idealny, perfekcyjny... Zawiera w sobie wszystko to co powinien mieć film a nawet więcej. Ma dobrą fabułę, niesamowite efekty, genialny dźwięk, cudowną ścieżkę dźwiękową, wzbudza emocje i co najciekawsze inaczej można go odebrać oglądając pierwszy raz a inaczej oglądając setny raz. Oglądam go zawsze gdy jest w telewizji. Arcydzieło. Nic dziwnego że jest o tym filmie tak głośno mimo lat. Kiedyś też napisałam recenzję tego filmu i dużo było komentarzy typu "nie widziałam". Do tej pory nie mieści mi się w głowie jak można nie obejrzeć Titanica 🤣
OdpowiedzUsuńKocham ten film
OdpowiedzUsuń"Titanic"! Racja, prawdziwy klasyk. Pamiętam, jaką furorę zrobił, z jakim wielkim napięciem każdy oczekiwał premiery, mimo że to były czasy, kiedy nie było Internetu, a filmy oglądało się na kasetach VHS :)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś obejrzę go ponownie. Bardzo lubię klasyki z mojego dzieciństwa i wczesnych lat młodości :) Nostalgia dochodzi do głosu.
Miłego dnia, Karolinko :)
"Titanic" to już klasyka. Byłam w kinie na tym filmie i wtedy obejrzałam go pierwszy i - jak do tej pory- ostatni raz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco z Kordoby:-)
Nie ma mojego komentarza? Cóż to się z tym blogspotem dzieje? Może jest w spamie?
OdpowiedzUsuńKochana, zostawiłas komentarz nie pod tym postem :)
Usuńhttps://sobiepop.blogspot.com/2026/09/recenzja-wojna-makowa-tom-2-republika.html?showComment=1788613752369#c4034702830016938630
A... Gapa ze mnie:)))
UsuńI dobrze, że jest. Bo już myślałam, że zginął gdzieś tam w przestworzach..
Zapraszam też do mnie. Dawno Cię nie było...
Pierwszy raz obejrzałam i zrobił dobre wrażenie, ale powrót po czasie już nie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:)
Uwielbiam, ale zachowanie Rose, która ucieka z łodzi ratunkowej. Irracjonalne. Gdyby tego nie zrobiła to oboje mogliby żyć.
OdpowiedzUsuń