niedziela, 20 września 2026

Recenzja Mustang z Dzikiej Doliny

 

Spirit to nieujarzmiony mustang przemierzający prerie Dzikiego Zachodu. Napotykając na swojej drodze po raz pierwszy człowieka, Spirit buntuje się przeciwko zniewoleniu, co nie staje jednak na drodze jego przyjaźni z młodym Indianinem o mężnym sercu i imieniu Mały Strumyk z plemienia Lakota. Niezłomny rumak znajduje również szczęście w postaci pani swego serca - klaczy Rain.

Mustang z Dzikiej Doliny to moja ulubiona bajka z dzieciństwa. Muszę  przyznać, że z jakiegoś powodu filmy animowane ze zwierzętami w roli głównej poruszały mnie bardziej niż te z ludzkimi bohaterami. 
Recenzowana produkcja zawsze dotyka czułą stronę w moim sercu, nieważne ile razy ją oglądam. Co ważne w filmie nie ma nudnego momentu; z przejęciem śledzi się losy Mustanga.
Dodatkowym smaczkiem jest genialna ścieżka dźwiękowa. Przez długi okres (do czasu Kpopowych Łowczyń Demonów) uważałam piosenki z Mustanga za najlepsze w filmie animowanym. Niesamowicie wpadają w ucho.
Ponadto podoba mi się przekaz Mustanga z Dzikiej Doliny. Uczy on, że nie można się  poddawać nawet w beznadziejnej sytuacji.
Ten film został wydany w podobnym czasie co Lilo i Stitch i nie zyskał takiej popularności jak wspomniana bajka, stając się bardzo niedocenianym, choć ja akurat zawsze wolałam opowieść o nieugiętym koniu.
Mustang z Dzikiej Doliny to przepiękna historia dla całej rodziny, do obejrzenia której bardzo Was zachęcam.
Ocena: 5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz