niedziela, 8 listopada 2026

Recenzja Wind up

 

Wind up to południowokoreańśki film z 2026 roku opowiadający historię Lee U Jina (Lee Jeno), licealisty, będącego w szkolnej drużynie bejsbolowej. Od pewnego czasu jest on w dołku i nie łapie się do kadry meczowej. W tym trudnym dla siebie okresie spotyka Kwona Tae Hui, który składa mu ofertę nie do odrzucenia - postanawia być menadżerem sportowca. Początkowo niechętny temu pomysłowi zawodnik w końcu się zgadza, a chłopacy zaprzyjaźniają się.

Czy Kwon Tae Hui sprawi, że Lee U Jin pokona demony z przeszłości i stanie się lepszym bejsbolistą?

Wind up to krótki film, liczący ledwie 88 minut. Dzięki temu historia nie została rozwleczona i jest zgrabnie opowiedziana. Nie będę ukrywać, że produkcję obejrzałam głównie dla głównych bohaterów, czyli członków NCT Dream, jednak byłam pozytywnie zaskoczona zarówno aktorstwem idoli, jak i samą fabułą, która mnie poruszyła. 

Jeno i Jaemin oboje interesują się sportami. Ten drugi był nawet łyżwiarzem szybkim przed zostaniem piosenkarzem, dlatego świetnie odnaleźli się w swoich filmowych rolach. 

Jestem fanką wielu sportów, aczkolwiek bejsbol do nich nie należy. Przed rozpoczęciem filmu nie znałam nawet podstawowych zasad tej dyscypliny. Spodobałymi się jednak losy Lee U Jina mierzącego się z traumą.

Wind up porusza czułą stronę w sercu oglądającego. To ciepłe i ujmujące dzieło, zapadające w pamięć, z głębszym przesłaniem, niż się początkowo spodziewałam. 

Można je obejrzeć na kisskh. 

Ocena: 4/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz