Skoro niedługo w kinach pojawi się Diabeł ubiera się u Prady 2, postanowiłam napisać recenzję pierwszej części.
Diabeł ubiera się u Prady to ekranizacja powieści Lauren Weisberger o tym samym tytule, który okazał się bestsellerem.
Opowiada historię młodej dziennikarki, która znajduje zatrudnienie w magazynie o modzie o nazwie "Runway", mimo że sama nie jest nią zainteresowana. Andrea Sachs (Anne Hathaway) ma nadzieję, że rok przepracowany w tym czasopiśmie będzie przepustką do dalszej kariery niezwiązanej z modą. Sytuacja komplikuje się, gdy jej szefowa, Miranda Priestly (Meryl Streep), okazuje się być kobietą w piekła rodem. Czy Andy uda się spełnić swoje marzenie? A jeśli tak, to za jaką cenę?
Diabeł ubiera się u Prady to świetna komedia, która pobieżnie porusza takie tematy jak toksyczne miejsce pracy i wyścig szczurów. Niektóre zachowania Mirandy podpadały pod mobbing, jednakże głównym tematem są losy głównej bohaterki. Pod wpływem środowiska Andrea zaczyna przemianę: mimo że kiedyś wyśmiewała kobiety, których pasją jest moda, z czasem staje się jedną z nich.
Jak zauważa główna bohaterka: to stara Andy, ale w nowych ciuchach.
Jej chłopak i przyjaciele mają za to odmienne zdanie. Uważają, że dziewczyna zmieniła się również wewnętrznie i to na gorsze. Okazuje się, że w świecie mody nie ma miejsca na sentymenty. By osiągnąć sukces, Andrea musi podeptać marzenia innej osoby.
Co mnie zdziwiło w tym filmie to ciągłe uszczypliwości związane z wagą głównej bohaterki. Nie była ona przecież bardziej otyła od pierwszej asystentki, Emily.
Co więcej irytowała mnie postawa chłopaka Andy. Nate nie wspierał swojej dziewczyny w spełnieniu jej marzeń. Był kapryśny i niewyrozumiały.
Mimo tego uważam, że to świetna produkcja będąca niewymagającą ale przyjemną rozrywką i z niecierpliwością czekam na Diabeł ubiera się u Prady 2.
Ocena: 4,5/5
Świetna recenzja! To jeden z moich ulubionych filmów. Najlepszy na smutki i gorsze dni. Podobnie jak dziennik Bridget Jones 😁 są takie tytuły które ogląda się z przyjemnością. Ten film mogę oglądać milion razy i nigdy mi się nie znudzi 😁
OdpowiedzUsuń