poniedziałek, 6 lipca 2026

Recenzja Girl in the Sunny Place

  

Kosuke Okuda wiedzie nudne normalne życie. Pracując jako sprzedawca, przypadkiem spotyka Mao Watarai, koleżankę z czasów szkolnych. Wtedy naśmiewano się z Mao i ją przezywano, jednak teraz stała się atrakcyjną kobietą. Kosuke i Mao zakochują się w sobie. Decydują się na ślub, ale szybko okazuje się, że dziewczyna ma wiele sekretów. Decyzja, którą podjęła wiele lat temu, kładzie się cieniem na jej przyszłym życiu. Jak zachowa się Kosuke poznając taejmnice Mao?
Początkowo w filmie przedstawione są dwie płaszczyzny czasowe. Naprzemiennie obserwujemy teraźniejszość, w której powoli kiełkuje między głównymi bohaterami uczucie oraz czasy sprzed prawie dziesięciu lat, kiedy to razem uczęszczali do tej samej klasy. Kosuke był tym, który wstawił się za prześladowaną dziewczyną, a również pomagał jej w nauce.
Prawdę mówiąc bardziej byłam ciekawa ich losów jako nastolatków. Intrygowało mnie co naprawdę między nimi zaszło oraz dlaczego ich ścieżki się rozeszły. 
"Girl in the sunny place" to romans z elementami fantasy, będący adaptacją powieści  Osamu Koshigay pod tytułem „Hidamari no Kanojo”.
Bardzo lubię Matsumoto Juna. Mam do niego sentyment jako że pierwszą obajrzaną przeze mnie azjatycką dramą było Hana Yori Dango, gdzie był odtwórcą głównej roli.
Razem z Ueno Juri tworzą ładną parę.
Wzruszyło mnie to, że dwójka bohaterów starała się wykorzystać w pełni czas, który im został. 
Scenografia była również zachwycająca. Podobały mi się jasne kolory w kadrach.
Zakończenie okazało się słodko-gorzkie i przewidywalne, ale pozostawiło po sobie ciepłe wrażenie, jako że niektórzy ludzie są sobie przeznaczeni.
Ocena: 4/5

32 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa fabuła, obejrzałabym ten film :) Zapiszę go sobie i na jakiś wolny wieczór będzie jak znalazł :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Romans z elementami fantasy i to na podstawie książki? Brzmi ciekawie. Będę miała na uwadze ten tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo może coś w tym jest :) A recenzja bardzo zachęca do obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie i z wielką wrażliwością ujęłaś esencję tego filmu. Też mam ogromny sentyment do Matsumoto Juna od czasów Hana Yori Dango, więc doskonale rozumiem ten powrót do jego twórczości. Przeszłość bohaterów i motyw uciekającego czasu potrafią mocno chwycić za serce, a jasne kadry i ta specyficzna, ciepła atmosfera azjatyckich produkcji zostają w pamięci na długo, nawet jeśli zakończenie bywa przewidywalne. Bardzo zachęcający wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Widziałaś Hana Yori Dango? To świetnie :)

      Usuń
  5. Przewidywalne zakończenie mi nie przeszkadza. Lubię tego typu fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas, jaki im został, ale do czego? choroba, wypadek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to żadna z tych dwóch rzeczy :D
      Nie chcę za wiele zdradzać :)

      Usuń
  7. Hmm jestem ciekawa tego filmu. Książki nie czytałam ale chyba się skuszę na film.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię historie o przeznaczeniu, nawet jeśli bywają przewidywalne:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Seems like this is a really sweet movie! I also watched Matsumoto Jin's Hana Yori Dango. It's been a long time, I should watch this one too!

    xoxo,

    www.iamchelsheaflo.com

    OdpowiedzUsuń
  10. To chyba często tak jest, że brzydkie kaczątka z dzieciństwa wyrastaja na piekne łabędzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś mi to mówi, wydaje mi się, że to widziałam gdzieś? Fabuła znajoma. Tak dużo już tych dram i filmów, że mi się zaczyna mylić. Nie zaszkodzi jednak zobaczyć drugi raz :)

    P.S. Komu kibicujesz jeśli chodzi o Mundial. Ja już przestałam oglądać bo odpadła Holandia i Japonia. A ten mecz Chorwacja i Portugalia to była jedna wielka porażka. Ogromnie mi się podobał mecz Argentyna Capo Verde, niesamowity. Szkoda, że Zielony Przylądek odpadł. Byłam godna podziwu dla nich jak się bronili przed Argentyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kibicuję Hiszpanii :)
      A Argentyna męczyła się również z Egiptem! Coś niebywałego :)

      Usuń
  12. Rzeczywiście film może być bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachęcająco piszesz o tej produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja ostatnio czytam japońską powieść (Cuda za rogiem), a oglądam ponownie po latach indyjskie kino (nadal uwielbiam Shah Rukh Khana i Preity Zintę).
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shah Rukh Khana też lubię. Kiedyś miałam fazę na filmy bollywoodzkie :)

      Usuń
  15. Jestem pewna, że spodobałby mi się ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie kojarzyłam tego filmu. Dzięki za recenzję

    OdpowiedzUsuń