Drodzy czytelnicy i czytelniczki, nie jestem dobra w składaniu życzeń, ale szczerze życzę Wam rodzinnych i magicznych Świąt Bożego Narodzenia.
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia postanowiłam obejrzeć jakiś koreański świąteczny film. Z pomocą przyszedł mi wujek Google i mój wybór padł na Josee, ponieważ bardzo lubię Nam Joo Hyuka. Niestety Święta są tylko małym fragmentem w czasie którym toczy się akcja. Gdybym nie wiedziała, że jest to produkcja z wątkiem Świąt, możliwe, że przeoczyłabym go!
Josee to remake japońskiej noweli Josee, the Tiger and the Fish napisanej prez Seiko Tanebe, na podstawie której powstał też japoński film o tym samym tytule.
Josee (Han Ji Min) to niepełnosprawna kobieta, która mieszka ze starszą panią. Któregoś dnia zostaje molestowana na ulicy i uszkadza swój wózek inwalidzki. Pomaga jej student Young Seok (Nam Joo Hyuk), a w zamian dziewczyna przyrządza mu obiad. Tak rozpoczyna się ich miłosna historia.
Josee żyje we własnym świecie, dużo czytając i zmyślając opowieści. Young Seok, który dotychczas wikłał się jedynie w nieangażujące romanse, powoli zburza mur, którym otoczyła się główna bohaterka. To dla nich dwojga miłość to nieznany teren. Okazuje się, że oboje mogą sobie pomóc nawzajem. Czy ich uczucie przetrwa, gdy powody, dla których się umawiali znikną?
Akcja filmu jest powolna, nie ma tutaj zaskakujących zwrotów akcji, ale historia jest dobrze opowiedziana i zagrana. Nam Joo Hyuk (znany z Twenty-Five Twenty-One oraz Vigilante) znakomicie sprawdził się w swojej roli, a Han Ji Min świetnie odegrała wrażliwą kobietę, która dzięki miłości zachodzi przemianę, stopniowo otwierając się na świat.
Prawde mówiąc, spodziewałam się bardziej dramatycznego zakończenia. Zwłaszcza w momencie gdy Josee - żartobliwie ale jednak- zagroziła Young Seokowi, że jeśli ją zdradzi rozpowie wszystkim, że molestował niepełnosprawną.
Co prawda nie dostajemy typowego szczęśliwego zakończenia, ale jest ono realne i życiowe.
Film można obejrzeć z angielskimi napisami pod tym linkiem.
Ocena: 4/5
Nie znałam Seiko Tanabe, ani tej noweli. Będę musiała zgłębić temat :)
OdpowiedzUsuńJa też nie jestem dobra w składaniu życzeń ;-) Spokojnych, zdrowych, udanych Świąt!
Piona! :)
UsuńFilm ciekawie się zapowiada i fajnie, że masz przygotowany link.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę pięknych świąt 🤗🫶🎄 i pomyślności w Nowym Roku 2026! 🎆🎇🎉🎊
Wzajemnie Kochana :)
UsuńWszystkiego dobrego, dużo radości, fajnych prezentów i smakołyków na świątecznym stole :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Nawzajem :)
UsuńTeż nie jestem dobra w składaniu życzeń, więc poprostu życzę szczerze Wesołych Świąt 😊
OdpowiedzUsuńSkładanie życzeń jest trudne :D
UsuńTakie życiowe zakończenie zazwyczaj skłaniają do szerszych refleksji.
OdpowiedzUsuńPrawda :)
UsuńJeśli nie ma typowego zakończenia, to nawet lepiej, dość jest takich...
OdpowiedzUsuńUdanego świętowania i pięknych prezentów!
Dziękuję :)
UsuńZdrowych, spokojnych i radosnych Świąt!!!
OdpowiedzUsuńWzajemnie :)
UsuńFabuła brzmi interesująco. Bardzo lubię tego typu filmy. Delikatne, emocjonalne, powoli wplatające widza w swój świat. Bardzo chętnie bym go obejrzała. Wszystkiego dobrego z okazji świąt. Najserdeczniejsze życzenia. Dużo zdrówka i radości na co dzień. Wesołych świąt 🎄
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za serdeczne życia! Również życzę Ci wszystkiego najlepszego :)
UsuńPiękne życzenia, dziękuję! ❤️ Choć film nie okazał się typowym świątecznym „wyciskaczem łez” w klimacie choinki, to Twoja recenzja bardzo zachęca. Realne i życiowe zakończenia często zostają w głowie na dłużej niż te przesłodzone. Wesołych Świąt! 🎄✨
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt :)
UsuńBrzmi całkiem ciekawie. PS Pięknych Świąt! Fajnie, że jesteś i dziękuję, że odwiedzasz mojego bloga. :)
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie :) Podoba mi się Twój blog :)
UsuńHej, dziękuję za info, że coś się dzieje na mojej stronie. Sprawdzam to. Działam w temacie.
UsuńWyskauje mi taki kamunikat: To better prove you are not a robot, please:
UsuńPress & hold the Windows Key + R.
In the verification window, press Ctrl + V.
Press Enter on your keyboard to finish.
Jak wykonam te czynności to i tak nie mogę wejść na Twoją stronę :(
Fajnie, że nie ma typowego zakończenia. Zapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt!:)
Wesołych Świąt :D
UsuńWesołych Świąt!🎁🎅 Dużo odpoczynku, uśmiechu i pięknych chwil 🎄
OdpowiedzUsuńAngelika
Dziękuję i wzajemnie <3
UsuńŚwiąteczne filmy to u mnie tradycja. :) Wesołych i spokojnych. :)
OdpowiedzUsuńNo ba! Kevin to już obyczaj :D
UsuńNawet nie przypuszczałam, że w Korei kręcą świąteczne piosenki. Dziękuję za szczere życzenia. Ja również życzę Tobie i Twoim najbliższym wszystkiego co najlepsze i najwspanialsze. Niech to będzie piękny i owocny czas. Pozdrawiam świątecznie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam również :)
UsuńO filmie nie słyszałam. Dzięki za opinię
OdpowiedzUsuńProszę :)
UsuńLubię takie powolne akcje, dziękuję za recenzję.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci udanych, ciepłych i fajnych Świąt, pozdrawiam serdecznie z Gdańska. 🎄🎁🌲😘
Dziękuję serdecznie i również życzę udanych Świąt :)
UsuńMam wrażenie, że oni zawsze świetnie odgrywają swoje role. Jak to często mówią ,,dają z siebie wszystko". Zdrowych Świąt życzę i pomyślności :)
OdpowiedzUsuńCudownych, pysznych i magicznych Świąt!
OdpowiedzUsuńA film wydaje się godny uwagi.
To może być fajny film 🙂 Wesołych świąt. 🎄
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za życzenia i polecajke. Mam nadzieję, że będę mogła zobaczyć ten film. Niedawno obejrzałam japoński 10 dance, który bardzo polecam. Wiele osób narzeka na niego, a ja uważam, że coś w nim jest. Obejrzałam też japońska wersję Marry my husband. Satoh znow mnie rozczulił. Często spotykam się z niechęcią do japońskich dram.i filmów, a one jednak też potrafią być dobre. Takeru Satoh jest aktorem który daje z siebie wszystko tak na 1000 procent a im trudniejsza rola tym bardziej mnie rozwala. Polecam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Kochana za polecajki. 10 dance chętnie obejrzę.
UsuńZ Satohem muszę obejrzeć REAL, które mi kiedyś polecałaś :)
Jeśli chodzi o niechęć do japońskich dram i filmów - nie rozumiem skąd się ona bierze. Ja chętnie pochłaniam japońskie filmy, a był czas gdy oglądałam też i jdramy, ale potem skręciłam mocno w koreanskie seriale i tak zostało.
Pozdrawiam serdecznie