środa, 28 stycznia 2026

Recenzja Uprising

 

Akcja filmu rozgrywa się w burzliwych czasach dynastii Joseon w czasie wojny koreańsko-japońskiej w latach 1592-1598 oraz krótko po niej. Opowiada historię dwójki przyjaciół z dzieciństwa, którzy stali się wrogami: Cheon Yeonga (Gang Dong Won), niewolnika o niezwykłych umiejętnościach walki, oraz Jong Ryeo (Park Jeong Min), pana Cheon Yenga i potomka najbardziej wpływowej rodziny wojskowej dynastii Joseon.
Arystokrata traktował niewolnika jak równego sobie. Kiedy Jong Ryeo miał trudność ze zdaniem egzaminu, w jego miejsce przystąpił Cheon Yeong. W zamian dostał obietnicę uwolnienia go ze stanu niewolnika. Kiedy stało się jasne, że została ona niedotrzymana, Cheon Yeong ucieka i staje się jednym z przywódców chłopskiej gromady, walczącej z Japończykami. Wierzyli oni, że w zamian za zasługi wojenne, zastaną sowicie wynagrodzeni.

"Uprising" to brutalny film, czego zresztą można się było spodziewać po samym jego tytule. Ciągłe walki sprawiły jednak, że ciężko mi się go oglądąło.
Cieszyło mnie jednak, że wyłapałam jeden z motywów wojny koreańsko-japońskiej. Otoż przeczytałam w jednej z książek historycznych, że Japończycy obcinali zabitym Koreańczykom nosy, by później przetrasportować je do Japonii i dostać za nie nagrodę. Obcinali nosy bowiem ofiar było zbyt wiele, żeby przewozić obcięte głowy.

Prawdę mówiąc trochę się nudziłam przy tym filmie oraz odczuwałam zdegustowanie wszechobecną przemocą. 
Gdyby nie świetny Gang Dong Won, nie dokończyłabym tej produkcji.
Ocena: 1/5

3 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja. Szkoda, że film okazał się rozczarowaniem, ale dobrze wiedzieć, czego się spodziewać przed seansem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro się nudziłaś to ja raczej nie skuszę się na ten film.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przemoc, walki, wulgaryzmy - te elementy powodują, że odpuszczam wiele filmów.

    OdpowiedzUsuń