Drogi dwójki byłych kochanków krzyżują się podczas lotu do Korei, co przywołuje wspomnienia ich przypadkowego spotkania w 2008 roku, kiedy to znaleźli miłość pośród chaosu panującego w Seulu, zanim życie ich rozdzieliło.
"Once we were us" to historia Eunho oraz Jeongwon, których relacja zaczęła się od przyjaźni, by następnie przerodzić się w miłość. To nie tylko opowieść o zakochaniu, ale również marzeniach i wspieraniu siebie w ich spełnieniu.
Ponad dekadę później ta dwójka przypadkowo spotyka się i reflektuje nad dawnymi czasami.
"Once we were us" to film, który został czwartym najczęściej oglądanym w kinie filmem z 2025 roku w Korei Poludniowej.
To melodramat, który spełnia swoje zadanie - na końcówce miałam łzy w oczach, mimo że chwilę mi zajęło, żeby zaangażować się w opowiadaną historię. Fabuła toczyła się powoli, ale z każdą chwilą było ciekawiej.
Wszystko w tym filmie jest autentyczne: młodzieńcze uczucia i dążenia, marzenia wykrzyczane na moście, nocne pogawędki, naiwność i wiara, że świat stoi przed nimi otworem. Tworzy to nostalgiczny klimat, przy którym trudno się nie uśmiechnąć, wspominając własne doświadczenia.
Film jest aż nadto realistyczny, dlatego można utożsamiać się z głównymi bohaterami. Napotykają oni wiele problemów na drodze szczęścia. Eunho pracuje nad grą komputerową, jednakże bez powodzenia - nikt nie jest zainteresowany nad jej kupnem. Znajduje pracę w korporacji, jednak jego szef stosuje wobec niego mobbing. Następnie dorabia w pracach dorywczych, co go frustruje. Powoli relacja zbudowana przez głównych bohaterów zaczyna się rozlatywać jak domek z kart.
Podobała mi się zwłaszcza kreacja postaci Jeongwon. Była ona sierotą, która marzyła by zostać architektem i zbudować własny dom. Jednak jak przyznała: to Eunho był jej domem.
Polecam ten film wszystkim ceniącym sobie w filmach naturalność i prostotę, która porusza do łez.
Można go obejrzeć z angielskimi napisami na kisskh.
Ocena: 4/5
Dzięki za polecajkę, bardzo mi się spodobał Twój opis tego filmu! Obejrzę go w wolnej chwili ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że to może być ciekawa historia 😊
OdpowiedzUsuńO, tego nie kojarzę :D Zapisuję sobie :D
OdpowiedzUsuńBardzo mi pasuje ten film. Z przyjemnością bym go obejrzała. Lubię się wzruszać. Dziś się wzruszalam grą Japończyków na Mundialu. Będę do końca z Japonią i Oranje. Specjalnie wstałam o 6 żeby oglądnąć ten mecz Japonia Tunezja. Było warto!
OdpowiedzUsuńPiękny tytuł. Piękny.
OdpowiedzUsuńTaki autentyzm bardzo mocno mnie zachęca do obejrzenia tego filmu.
OdpowiedzUsuńTak właśnie myślałem, że to melodramat. Z pewnymi wyjątkami nie lubię tego gatunku.
OdpowiedzUsuńOch, młodość, całe życie przed nimi...
OdpowiedzUsuńPięknie uchwyciłaś to, co w kinie najcenniejsze – moment, w którym historia na ekranie zaczyna rezonować z naszymi własnymi wspomnieniami i nostalgią za czasem, gdy sami wierzyliśmy, że świat stoi otworem. Zdanie o tym, że to drugi człowiek bywa naszym prawdziwym domem, ogromnie porusza i idealnie podsumowuje melancholijny klimat, który opisałaś. Twoja recenzja przekonuje, że warto dać temu filmowi czas na powolne rozwinięcie skrzydeł.
OdpowiedzUsuńTo coś dla mnie. Zawsze coś tu pokarzesz :Df a potem tego szukam gdzie obejrzeć :D
OdpowiedzUsuńOh very interesting trailer
OdpowiedzUsuńJa muszę uważać na zakończenia. Nie pamiętam już tytułu, ale ,,zabili" mi główną postać a bohaterka tak płakała... a ja razem z nią. Oni za dobrze grają, to nie na moje serducho. Dobrego dnia życzę :D
OdpowiedzUsuńPiszesz zachęcająco, więc może się skuszę :)
OdpowiedzUsuńNie znam tego filmu ale z opisu brzmi jak idealny na burzliwy, letni wieczór. Tytuł już zapisany w wolnej chwili z pewnością urządzę sobie seans kina domowego 🥰
OdpowiedzUsuńMelodramaty mi niestraszne, i opis brzmi całkiem ciekawie, ale, kurczę, dla mnie ścieżka dźwiękowa jest bardzo ważna i okropnie nie lubię oglądać filmów w tych językach, których nie znam, a koreański niestety takim jest. W związku z powyższym nie wiem, czy bym przebrnęła przez taką zagraniczną, orientalną produkcję... Same napisy to nie wszystko, niestety.
OdpowiedzUsuńMiłego tygodnia Ci życzę :)
Będę miała na oku ten film.
OdpowiedzUsuńKrótko, życiowo i zachęcająco:-) Podoba mi się Twoja szczera ocena.
OdpowiedzUsuńWidzę, że lubisz różnorodne filmy i seriale. Nie wiem czy akurat ten melodramat obejrzę, bo jednak wolę inne gatunki, ale może...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No to już wiem, co dzisiaj będziemy oglądać ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
Angelika
Ciekawa recenzja
OdpowiedzUsuńWitaj
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada.
Pytasz o mecz w sezonie, czy na Mistrzostwach Świata?
Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie
O mecz sezonu. Dla mnie był to mecz rewanżowy Jagiellonia vs Fiorentina w Lidze Konferencji, gdy Mazurek strzelił 3 gole, A na MŚ kibicuję Portugalii i Hiszpanii :)
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńDla mnie ostatnie mecze w lidze Mistrzów. Np PSG - Bayern Monachium
A na MŚ? W tym roku nie mam zdecydowanego faworyta. Mecze są za późno i trudno wyrobić sobie zdanie. Ale miałam sympatie, które już nie grają. To te małe mniej oczywiste drużyny. Teraz sympatia po stronie Norwegii, ale czeka ją... Może w końcu Anglia coś osiągnie jako reprezentacja. Nie wiem. Jeżeli już to bardziej kibicowałabym Hiszpanii. Kiedyś trzymałam kciuki za Portugalię, ale nie jestem wielką fanką CR...
Pozdrawiam letnim powiewem wiatru