środa, 17 kwietnia 2024

Recenzja Kontratak - Sohn WonPyung

 

Ji-hye urodziła się w 1988 roku. Ma pospolite imię, prozaiczne życie i nudną pracę jako stażystka w seulskiej korporacji. Ma też całkowitą świadomość, że niczym się nie wyróżnia w tłumie podobnych do niej ludzi.
Z marazmu wyrywa ją pojawienie się w firmie nowego stażysty Gyu-oka, z którym zawiązuje firmową działalność konspiracyjną. Wspólnie dokonują drobnych, banalnych aktów oporu. Mają plan, jak anonimowo i prawie bezboleśnie podokuczać tym, którym zazwyczaj wszystko uchodzi na sucho. Celem jest chwilowe upokorzenie i zawstydzenie ludzi, którzy na nie zasłużyli. I chociaż ich żarty nie wpływają znacząco na społeczeństwo, to stanowią angażujący czas i energię manifest młodych trzydziestoletnich, dostrzegających absurdalność struktur społecznych i buntujących się przeciwko wyzyskowi i instytucjonalnej władzy.
Muszę przyznać, że to była gorsza książka niż bestselerowy Almond. Momentami dłużyła się ona. Zamiast akcji, mnóstwo miejsca poświęcone było przeżyciom wewnętrznym bohaterki.
Bardzo podobał mi się za to przypis od tłumaczki, która zwięźle nakreśliła historię Korei, by lepiej zrozumieć kontekst powieści.
Ocena: 4/5

6 komentarzy:

  1. nie lubię jak lektura się dłuży nudzę się wtedy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tej książki. Mimo kilku nie zbyt szybkich momentów, wydaje mi się, że historia może do mnie trafić :) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi oryginalnie. Co do książek z Azji, to akurat wczoraj skończyłam „Sto kwiatów” Genkiego Kawamury. Polecam. Piękna, poruszająca, ważna książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, chociaż nie lubię, gdy książka się dłuży :)

    OdpowiedzUsuń